DywanyPolskiedywany · wykładziny · chodniki Baza wiedzy

Polskie manufaktury

Dywilan: od manufaktury pluszu do fabryki dywanów

Zanim powstała nazwa Dywilan, zakład zmieniał profil trzy razy. Zaczynał od pluszu, przeszedł przez imitacje futer, a dywany wełniane tkał dopiero jako czwarte wcielenie.

3 min czytania 602 słów

Grafika ilustrująca temat: Dywilan: od manufaktury pluszu do fabryki dywanów

Historia polskiego przemysłu dywanowego nie zaczyna się od dywanów. Zaczyna się od pluszu, obić meblowych i sztucznych futer, czyli od wyrobów, w których runo jest środkiem, a nie celem.

Manufaktura, która jeszcze nie tkała dywanów

W 1881 roku dwaj wspólnicy, Juliusz Fial i Wilhelm Lucker, uruchomili w Łodzi zakład wytwarzający tkaniny pluszowe. Po kilku latach do spółki wszedł Ferdynand Finster i przedsiębiorstwo działało jako Łódzka Manufaktura Pluszowa, produkując tkaniny obiciowe oraz imitacje futer.

Ten początek tłumaczy późniejszą specjalizację. Plusz to tkanina z okrywą włosową: technicznie bliżej mu do dywanu niż do zwykłego materiału na ubranie. Krosna, przygotowanie przędzy i sposób myślenia o gęstości okrywy były więc gotowe, zanim ktokolwiek pomyślał o podłodze.

Kolejne wcielenie zakładu nosiło nazwę Dywan Wschodni. Produkcja dywanów wełnianych i chodników ruszyła w latach dwudziestych dwudziestego wieku.

Rok 1974 i nowa nazwa

Powojenna gospodarka postawiła na skalę. W okresie gierkowskim zapadła decyzja o ukierunkowaniu produkcji na dywany wełniane, a 30 września 1974 roku ruszyła fabryka w nowym obiekcie przy ulicy Dąbrowskiego 247 w Łodzi. W tym samym roku ogłoszono wśród pracowników konkurs na nazwę. Wygrał Dywilan.

Eksport, który zdefiniował wzornictwo

Pod koniec lat siedemdziesiątych zakład był największym polskim producentem dywanów, a około sześćdziesięciu procent produkcji trafiało na rynek arabski. To nie jest wyłącznie ciekawostka handlowa. Kierunek eksportu wymuszał określone wzornictwo: gęste kompozycje z medalionem, rozbudowane bordiury, ciemne tła i palety, które w polskim mieszkaniu lat siedemdziesiątych wyglądały obco.

Efekt uboczny był taki, że polski kupujący przez lata kojarzył dywan wełniany właśnie z wzorem orientalnym. Ten skrót myślowy trzyma się do dziś, choć od dawna nie ma pokrycia w ofercie. Więcej o samym wzornictwie piszemy w tekście czym są dywany orientalne.

Co z tego wynika dla kupującego

Znajomość historii zakładu przydaje się w jednej konkretnej sytuacji: gdy trafiasz na dywan z drugiej ręki albo dziedziczysz go po kimś. Wyroby z okresu, w którym fabryka pracowała głównie na eksport, to zwykle wełna w gęstym splocie żakardowym. Taki dywan po czterdziestu latach nadal bywa w lepszym stanie niż tani syntetyk po pięciu.

  • Wełniane runo w dobrym splocie znosi dekady użytkowania, o ile nie leżało w wilgoci.
  • Wyblakłe kolory nie są wadą techniczną, tylko naturalnym starzeniem barwnika.
  • Odgnieceniom po meblach wełna poddaje się i z nich wychodzi, w odróżnieniu od poliestru.

Jak rozpoznać włókno bez metki, opisujemy w opracowaniu różnorodność włókien dywanowych.

Dlaczego akurat Łódź

Umiejscowienie przemysłu dywanowego w Łodzi nie było przypadkiem. Miasto od połowy dziewiętnastego wieku budowało zaplecze włókiennicze: przędzalnie, farbiarnie, wykończalnie i szkoły zawodowe kształcące tkaczy. Zakład, który chciał uruchomić produkcję dywanów, znajdował tam wszystko, czego potrzebował, w promieniu kilku kilometrów.

Miało to konkretne skutki technologiczne. Dostęp do farbiarni pozwalał na własne barwienie przędzy, a to z kolei umożliwiało powtarzalność kolorów w kolejnych partiach. W produkcji dywanów, gdzie klient dokupuje czasem drugą sztukę po roku, powtarzalność odcienia jest problemem trudniejszym niż samo tkanie.

Co zostało z tamtej skali

Przemysł włókienniczy w Polsce przeszedł w latach dziewięćdziesiątych głęboką przebudowę. Z kilkudziesięciu zakładów produkujących dywany i wykładziny została garstka, a większość marek obecnych dziś na rynku to importerzy albo firmy projektujące kolekcje i zlecające wykonanie za granicą.

  • Krosna żakardowe do dywanów są drogie w zakupie i w utrzymaniu, więc barierą wejścia jest kapitał, nie technologia.
  • Produkcja opłaca się przy dużej skali, a rynek krajowy jest na to za mały bez eksportu.
  • Zakłady, które przetrwały, zwykle znalazły niszę: wełnę, wyroby obiektowe albo eksport.

Dlatego informacja o miejscu produkcji przestała być oczywista i trzeba jej szukać na metce. Jak to robić, opisujemy w tekście co znaczy dywan polski.

Pytania i odpowiedzi

Od kiedy istnieje zakład, z którego wywodzi się Dywilan?

Od 1881 roku, kiedy Juliusz Fial i Wilhelm Lucker uruchomili w Łodzi wytwórnię tkanin pluszowych. Dywany wełniane i chodniki zakład zaczął produkować w latach dwudziestych dwudziestego wieku.

Skąd wzięła się nazwa Dywilan?

Z konkursu ogłoszonego wśród pracowników w 1974 roku, przy okazji uruchomienia fabryki przy ulicy Dąbrowskiego 247 w Łodzi.

Czy stary dywan wełniany warto zatrzymać?

Zwykle tak. Wełna w gęstym splocie znosi kilkadziesiąt lat użytkowania. Sprawdź spód: jeśli nie kruszy się i nie ma śladów wilgoci, dywan nadaje się do prania i dalszego używania.

Czytaj dalej

Powiązane opracowania